Przejdź do głównej zawartości

Dido


Autor: nimfetka
Gatunek: Pamiętnik
Postać: Czarny rycerz
Zdarzenie: Za ciasne buty

       Najdroższy pamiętniczku,
       roztworzyłam moje słomiaste oczętka na tym bajzelu, kiedy matulka wydała z płucąt ostatnie tchnienie. Tak jest. Szczycę się czasami tym, że zamordowałam kogoś, będąc dopiero noworodkiem. Potem smutnieję, bo wcale nie tak mało murzyńskich noworodków zarzyna swoje matuleńki podczas wykluwin i ja jestem właściwie kompletnie, całkowicie pospolitym, nudnym czarnuchem. I w ogóle się nie liczy jako morderstwo, morderstwo na czarnuchu, bo to jak psa konno przetrącić, ale psa szkoda trochę. Tak Czarny Rycerz mawia, żeby moją pychę ujarzmić, zdławić. Czarny Rycerz mawia też, że od połączenia słonego kleju murzyna z jajem pod brzulem murzynki formuje się już prapoczątek zła. Że tak w genach mamy, że od tego prapoczątku potem już tylko wrastamy i wrastamy w amoralności, gniewie i zezwierzęceniu. Jątrzy tak najczęściej, kiedy zakurwuję sycząco podczas zamiatania podłogi spod stołu i banią przywalę o kant tej kurwy. Mawia to samo podczas swoich kazań, ale jakby rozsądniej. Bo co drugą niedzielę, zaganiają wszystkie czarnuchy z okolic tej konfederackiej wiochy pod nasz dach, byśmy przyduszeni własnymi cielskami jak drób w ubogim kurniku, na trawie, wysłuchiwali przypowieści o niesfornych murzynach, bacie, i wyższości czarnuchów nad białasami, czy tam na odwrót, nie wiem, okrutnie przynudza.
       A, wołają na mnie Dido i jestem w stanie poczuć tylko uwieranie obuwia.

Źródło: pixabay.com Autor: Karen_Nadine
   
       Czarny Rycerz wykupił mnie na targu w Norfolk, kiedy miałam dwanaście lat. Przedtem trzymali mnie Simmonsowie, wredna dziwka, obleśny chłop, czwórka głupich dzieci. Nie są właściwie w tej historyjce jakoś bardzo ważni, ale musicie wiedzieć, że przez wredną dziwkę stałam się cyklopem. Bo to wszystko przez moją szczelinkę, kiedy nieuleczalnie zachorowała na comiesięczny krwotok. Wpadłam wtedy z samego rańca do sypialni obleśnego chłopa, a on zaoferował mi pomoc w zatamowaniu krwawienia kciukiem. Jedno z głupich dzieci nakryło oblecha ze mną i natychmiast wykrakało wrednej dziwce. Zemściła się na mnie, kiedy prałam ich naczynia. Nakazała łagodnie, abym zbliżyła się do jej oblicza, kiedy popijała herbatkę i ja się zbliżyłam, a ta wtem ciach, szmach, chwyciła mnie łapskiem za koka, wyrwała łyżkę z rozparzonej herbaty i już. Po oku. Wyłupane. Ale ja nie czułam bólu. Już mówiłam, że nie znam się na uczuciach. Gumiasta piłeczka gruchnęła o brudną posadzkę, a ja nie zadrżałam nawet.
       — Słabiej widzę — bąknęłam, a dziwka umilkła na minutę. Później już tylko krzyczała piskliwie i wyzywała mnie od demonów.

       Nie żądali od nikogo zapłaty.

       Czarny Rycerz to śmieszny facet, mimo tych nudnych kazań. Wymyślił sobie taką zabawę, że czasami wieczorami to on staje się niewolnikiem, a ja jego panią. Myślę, że gdyby takie zasady panowały w każdym domu, nikt nie rzucałby się sobie do gardeł, a na świecie zapadłby wiekuisty spokój i wiekuista szczęśliwość. Raz białas niewolnik, a raz czarnuch niewolnik. To dosyć uczciwy układ, nie sądzisz, pamiętniczku?
       Przywiązuje Czarnego Rycerza do łóżka, wkładam mu w gardło mokrą szmatę, wyciągam jego bat i leję wszędzie gdzie mi się podoba. Po wszystkim siusiam mu na twarz. Jak wracamy do dawnych postaci, grozi mi, że kiedy komuś wypaplam to pozbędzie się mojego ostatniego oka, a ja wtedy obiecuję, że nikomu nie wypaplam.

       Wypaplałam z nudów moim murzyńskim kolegom, podczas ostatniego kazania. Mam nadzieję, że Czarny Rycerz nie wyłupie mi ostatniego oka, bo zaplanowaliśmy mu wspólnie, na jutrzejszy wieczór, ogromną niespodziankę. Zamieniamy się rolami.
       Pękam z ekscytacji.
       Mam nadzieję, że Czarny Rycerz również pęknie.
       Z pozdrowieniami,
       Dido


Komentarze

  1. Dawno nie widziałam tak bardzo bujającej w obłokach , niezależnej wolności .Jeśli coś trzymało to ja tego nie dostrzegłam. Pięknie. Pięknie napisane.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Zapraszamy do komentowania!
Jednocześnie informujemy, że wszelkie treści obraźliwe, wulgarne oraz komentarze niezwiązane z treścią i reklamujące inne blogi, czy strony będą automatycznie usuwane.

Popularne posty z tego bloga

Gwałt w jaskini

Autor: madoka
Gatunek: Opowiadanie przygodowe

       Emma nie wierzyła własnym oczom. Kilka razy nawet je przetarła, ale gdy już zdobyła pewność, że to nie jest sen i wszystko widzi naprawdę – nie poczuła żadnej ulgi. Wręcz przeciwnie. U jej stóp leżała cała sterta martwych żab, a pośrodku nich stał duży, złoty posąg przedstawiający coś na wzór żaby z berłem siedzącej na tronie. Wokół nich panowała bardzo dziwna atmosfera. Trochę tak jakby znajdowali się na jakieś innej planecie. W dodatku w całej jaskini rozchodził się bardzo dziwny, trudny do określenia zapach. Dziewczyna ze wszystkich sił starała się opanować strach, ale dopiero po dłuższej chwili przypomniała sobie o swoim „przyjacielu”, z którym jeszcze kilka godzin temu z jakiegoś powodu tutaj przyjechała.

Hejterska pętla czasu — Vega

Autor: Agnieszka Gu
Gatunek: Science fiction
***

       Data: Listopad 1993 roku

       Vega obudził się cały połamany. Tak mu się przynajmniej wydawało. Pogowanie, okraszone ćmikami i alkoholem z dodatkami, zawsze wywoływało w późniejszym etapie otępienie i ból. „Ale, że taki?” — główkował ociężale. Koncert w Spodku* wyjątkowo się udał, tylko… „co było potem?”. Myślenie przychodziło z najwyższym trudem. „Gdzieś, kurwa spadałem, czy leciałem? Jakoś tak.” Wykrzywił usta w grymaśnym uśmiechu. „To musiało być niedawno… bardzo niedawno temu, bo łeb mi zaraz pęknie.” — Składane ociężale myśli, potęgowały ból. Powoli obrócił głowę w bok i na moment znieruchomiał. Za okrągłym, potężnych rozmiarów oknem, rozpościerał się widok na… „jakąś, czerwonej barwy planetę”.    
       — Kurwa, ale zajebisty towar ćmiłem! Maryśka, hasz? Kurwa, co to było? — wymruczał nieco zszokowany.


Zimowe zbiory

Autor: Canulas
Gatunek: Proza poetycka
***

       W myśl jakiegoś niepojętego prawa dla przeciwstawności, po kontaktach z tobą pozostało mi wręcz oblubienie do gorącej wody i chroniczny strach przed mrużeniem oczu. Owa kombinacja powoduje, że częstokroć nie dosypiam. Niemal zawsze też się witam poparzoną dłonią.
        Biorę jednak ten zestaw takim, jaki jest, całość pozostawiając pod arbitralny osąd Bogu. Jeśli jego oględziny przebiegną krytycznie, gotów jestem uiścić opłatę.